wtorek, 18 marca 2014

Urodzinowe szczęście

Nastolatką przestaje się być raz w życiu, dlatego dobrze jest, gdy dwudzieste urodziny spędzasz jakoś wyjątkowo. Tydzień przed moim świętem, dołowała mnie myśl, że taki dzień spędze na pizzy czy w kinie, co nie byłoby takie złe, bo przecież miałabym przy sobie ukochaną osobę, jednak ja tak bardzo chciałam zrobić imprezę urodzinową, którą zapamiętaliby wszyscy moi znajomi, że im szybciej zbliżał się 13 marca, tym bardziej negatywne miałam myśli. "Wyłączyć telefon i przespać cały dzień? A może zgodzić się na to kino, do którego i tak chodzę mniej więcej dwa razy w tygodniu? Ech, jakoś to będzie." - myślałam. Dwa dni przed urodzinami  mój M. zaczął mówić o wycieczce za miasto. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, ze mówi o Trójmieście. Co prawda, miałam do wyboru jeszcze Niemcy lub Austrię, ale wybrałam Sopot ze względu na wakacyjne wspomnienia i oczywiście chęć zbliżenia się choć trochę do lata, a to miejsce mi na to pozwoliło. I tym sposobem spędziłam urodziny jedząc pyszną rybkę, spacerując po plaży i molo, pijąc gorącą czekoladę oraz robiąc tysiące zdjęć wszystkiemu, co stanęło na mojej drodze, bo tak bardzo chciałam zapamiętać ten dzień!

Czy były to udane urodziny? Zdecydowanie tak!








Dzięki idealnej pogodzie jak na marzec, udało nam się zrobić takie zdjęcia, w których widać trochę wakacji. Nie sądziłam, że morze może wyglądać tak pięknie nawet o tej porze roku! Choć przyznam szczerze, że brakowało mi tego słonego zapachu wody, którego wcale nie było i nie mam zielonego pojęcia, dlaczego.


Jeeej, była to naprawdę wesoła wycieczka. Najpierw wkręciło mi się udawanie Osła ze Shreka i powtarzanie "daleko jeszcze?", co na szczęście znudziło mi się po 5 minutach. Następnie mój M. stwierdził, że w takie miejsca trzeba ze mną jeździć dwa razy - za pierwszym chodzę z telefonem przed nosem i robię zdjęcia budynkom, chmurkom, drzewkom i ławkom, a za drugim razem mogłabym wreszcie zobaczyć coś własnymi oczami, a nie przez ekranik. A jeszcze potem po godzinie 22, siedząc na zimnej plaży i patrząc w ciemne morze, myślałam o Tytanicu i żartowałam, że musimy uważać, bo zwłoki Leonarda DiCaprio mogą gdzieś tu wypłynąć. 




piątek, 28 lutego 2014

Maggie Stiefvater: "Drżenie"


   Jeśli nie jesteś fanem Zmierzchu i wilkołaków, nie masz po co czytać tych książek. Ogólnie rzecz biorąc sporo wilczych podobieństw, tyle że ta trylogia nie ocieka wampirami (całe szczęście! a może i nie?). 
   Pierwszą część dostałam w prezencie, kolejne dokupiłam sobie sama, czego na dzień dzisiejszy trochę żałuję. Gdy zaczynałam czytać trylogię, wydawało mi się, że jest świetna. Drżenie wciągnęło, Niepokój pozwolił zaspokoić moją ciekawość pozostawioną przez Drżenie, a przez Ukojenie ledwo przebrnęłam. Postacie są różnorodne, miałam dwie swoje ulubione. Chyba już zawsze będą kręcić mnie czarne charakterki. Mnóstwo emocji, które w niektórych przypadkach są trochę wyolbrzymione, jednak na mnie ani trochę nie działają. W pierwszej części akcja rozgrywa się dość szybko, podoba mi się inne niż dotychczas przedstawienie wilkołaków. Potem akcja robi się mdła, przewidywalna. Wiadomo kto i kiedy umrze, co i kiedy się stanie. Mnóstwo minusów jak na jedną trylogię. Kolejne książki, które pisane są prostym i nieskomplikowanym językiem, więc z pewnością trafią do szerszej publiczności. Nawet do osób, które mają wadę wzroku - wielkie litery i tylko 29 wersów na stronie.
   Mimo mojej miłości do wszelkiego rodzaju książek, które opowiadają o wielkich uczuciach, poświęceniu, samotności, braku samoakceptacji i innych czynnikach sprawiających, że czuję się związana z bohaterami,  nieszybko wezmę się za ponowne czytanie tych utworów Stiefvater. Jest grupa książek, które są napisane w taki sposób, że mogę czytać je bez przerwy (tak jest w przypadku Harrego Pottera), lecz te do nich nie należą. Przeraża mnie również fakt, że jak chcemy przeczytać recenzje tych utworów w internecie, 95% z nich są pozytywne. Ludzie płaczą, czytając je. Zachwycają się, mówią, że jest to wspaniała seria, z którą nie można się rozstać.  Chyba powinnam przeczytać ją jeszcze raz i spróbować znaleźć te świetne rzeczy, o których tak wszyscy mówią...
   Zapomniałabym! Wiecie co jest największym plusem tych książek? Mają naprawdę świetne kartki w dotyku, nawet jeśli nie są warte swojej ceny :)


Ulubione cytaty:
"Zeszłej nocy wykrwawiałem się na śmierć na jej tarasie. Mógł mnie uratować ktokolwiek. Dziś pragnąłem czegoś więcej niż ocalenia." (Drżenie)
♥ "Są myśli, których nie można mi odebrać. Są myśli, których utraty po prostu bym nie zniósł." (Ukojenie)
"Nie wiedziałam, że istnieje tyle różnych sposobów na to, by powiedzieć żegnaj." (Niepokój)
"Dotąd wierzyłam, że jestem kompletnym obrazem. Jednak Sam odkrył, że tworzę układankę, rozebrał mnie na części, a potem złożył na nowo. Byłam w pełni świadoma każdej nawet najmniejszej emocji, a wszystkie idealnie do siebie pasowały." (Drżenie)
"Ludzie nie muszą sobie zasłużyć na dobroć. Mogą zasłużyć najwyżej na okrucieństwo." (Ukojenie)
"Nic nie ma lepszego smaku od śmiechu ukochanej osoby w twoich ustach." (Ukojenie)
"To naprawdę dziwne, czego miłość uczy człowieka o jego niedoskonałościach." (Niepokój)


Z tylnej okładki książki:
Współczesna opowieść o wilkołakach? Tak! A w niej miłość, przyjaźń, wielka samotność, okrucieństwo, poświęcenie i ból. Kiedy zapada zmierzch i robi się coraz zimniej, niektórzy ludzie stają się wilkami. Grace odkrywa, że musi walczyć o wilkołaka Sama, którego pokochała. Zagrażają mu myśliwi i mróz, który może sprawić, że Sam nigdy nie odzyska ludzkiej postaci.

czwartek, 20 lutego 2014

Instagram

Serdecznie zapraszam na mojego Instagrama! Co prawda, ostatnio usunęłam mnóstwo zdjęć, ale nowy start wcale nie jest taki zły! :) Na samym początku, gdy tylko usłyszałam o tej aplikacji, miałam do niej nieco mieszane uczucia. Rozpoczęła się mania na wrzucanie zdjęć z jedzeniem i innymi pierdołami. Potem zdecydowałam się na zainstalowanie jej w swoim telefonie i się zakochałam! Instagram to świetny sposób na szybkie przejrzenie zdjęć i sprawdzenie, co aktualnie robią znajomi. Dodatkowo atrakcją są fajne filtry koloryzujące, co sprawia, że mam ochotę jeszcze częściej wrzucać moje "arcydzieła" :)